Tak jak podejrzewałem moja żona zarządziła zmianę oświetlenia w łazience. Bo niby jest tam za ciemno i ona się niedokładnie widzi w lustrze. Ta lampa wisząca na środku pomieszczenia daje jej za mało światła i nie widzi się dokładnie w lustrze…. Już nie pytałem co ona tam niby chce oglądać…… Musiałem zakasać rękawy i zabrać się do roboty.
I jak zwykle w tego typu robocie – oświetlenie jest tylko pretekstem – okazuje się, że przy okazji trzeba zrobić tysiąc innych prac. I znowu wystawianie mebli, odkręcenie umywalki, odstawienie kabiny prysznicowej, roboty hydrauliczne, kucie ścian, wymiana przewodów, wyłączników….. Trzy dni – od rana do nocy. I oczywiście kłopoty z myciem się – trzeba to było zrobić w kuchni w małej misce.
Zgodnie z życzeniem wymieniłem lampę sufitową na nowy model zakupiony przez żonę. W środku żarówka energooszczędna włączana wyłącznikiem dotykowym. Przy lustrze (nowym oczywiście) trzy oprawy oświetleniowe – mała lampa na lustrem i dwie po bokach. Teraz będzie można się dokładnie ogolić, no i żona będzie się mogła oglądać do woli…. Jeśli się włączy całe oświetlenie łazienki – wygląda to naprawdę ładnie i efektownie, bo ściany (nad kafelkami) pomalowałem na pastelowe kolory (taka moda). W pomieszczeniu jest jakoś tak cieplej i przytulniej. I dobrze – w łazience musi być przyjemnie i miło.